Przedstawiamy dziś historię trzech różnych kobiet.
Z trzech różnych części Polski.
I jednego przeciwnika — EOS.
➡️ Każda z nich dostała pozew.
➡️ Każda z nich miała zapłacić kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych.
➡️ I każda mogła pomyśleć: „Nie mam szans i nie warto walczyć“.
➡️ Ale żadna się nie poddała.

Sprawa Pani Agaty

Pozew od EOS opiewał na kwotę ponad 15 tysięcy złotych.
Wartość przedmiotu sporu robiła wrażenie, a do tego dochodziły koszty procesu.
Finał?
✔️ sprawa zakończona korzystnie dla konsumentki
✔️ 3.600 zł zasądzonych kosztów procesu od EOS na rzecz pozwanej
Sprawa Pani Dagmary

Tutaj roszczenie wynosiło prawie 6 tysięcy złotych.
Typowa sytuacja: fundusz sekurytyzacyjny przejmuje dług i dochodzi należności w sądzie.
Efekt?
✔️ EOS przegrywa sprawę
✔️ 1.800 zł zasądzonych kosztów procesu od EOS na rzecz pozwanej
Sprawa Pani Eweliny

Kolejna sprawa, tym razem na kwotę prawie 15 tysięcy złotych roszczenia.
Presja? Duża.
Ryzyko? Jeszcze większe.
A jednak:
✔️ nasza wygrana w sądzie
✔️ 3.600 zł zasądzonych kosztów procesu od EOS na rzecz pozwanej
Co łączy te sprawy?
- ten sam podmiot – EOS fundusz sekurytyzacyjny
- podobny schemat działania
- i ten sam finał – przegrana funduszu
Dlaczego EOS przegrywa?
W wielu sprawach pojawiają się te same problemy:
- brak odpowiedniej dokumentacji
- wątpliwości co do istnienia lub wysokości długu
- nieprawidłowości przy cesji wierzytelności
- roszczenia dochodzone „hurtowo”, bez indywidualnej analizy
I właśnie tu pojawia się przestrzeń do obrony.
Najważniejsze: nie ignoruj pozwu od EOS! Odbieraj korespondencję z Sądu!
To, że sprawa trafia do sądu, nie oznacza przegranej.
Te trzy historie pokazują coś zupełnie odwrotnego.
✔️ można się obronić
✔️ można wygrać
✔️ można jeszcze odzyskać koszty procesu
Masz pozew z powództwa EOS?
📩 Napisz do nas.
Sprawdzimy Twoją sprawę i powiemy wprost, jakie masz szanse.
Nie jesteś sam.
Konsument wygrywa — nawet z EOS.



